Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Infolinia

+48 577 701 680

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Wielka Sobota

Dziś…Nie wiem, jak przeżywacie ten czas. Dla mnie jest ważny ze względu na Jezusa. Dlatego czekam. W tej ciszy Wielkiej Soboty jest coś, czego nie da się łatwo nazwać ani opisać. To nie jest jeszcze radość, ale to też nie jest już tylko smutek. To moment pomiędzy, zawieszony gdzieś między tym, co było trudne, a tym, co dopiero ma przyjść. Jest mi to ogromnie bliskie.
 
Wielka Sobota
Bo przecież tak często żyjemy właśnie „pomiędzy”, między nadzieją a zwątpieniem, między zmęczeniem a siłą, między pytaniami a odpowiedziami, które jeszcze nie chcą się pojawić.
Wiem, że nie każdy przeżywa te dni tak samo. Wiem, że dla niektórych to tylko kolejny weekend, trochę bardziej rodzinny, może spokojniejszy, może po prostu wolny. I to jest w porządku. Naprawdę. Żadne z nas nie jest lepsze ani gorsze. Każdy z nas ma swoją drogę, swoje doświadczenia, swoje spojrzenie na świat i na to, co w nim najważniejsze. Każdy z nas niesie coś, czego inni często nie widzą, swoje historie, swoje zmagania, swoje ciche zwycięstwa i swoje porażki, które uczą pokory.
Jestem przekonana, że w całym naszym życiu jest jedna rzecz, która naprawdę ma znaczenie, żeby nie stracić z oczu drugiego człowieka. W świecie, który tak bardzo przyspieszył, w którym tak łatwo się mijamy, tak łatwo oceniamy, tak łatwo zamykamy się w swoich przekonaniach, to właśnie drugi człowiek jest czymś, co może nas ocalić. Nie wiem gdzie jesteście dzisiaj. Nie wiem, co robicie. Może jesteście w domu, przy stole, wśród bliskich. Może gdzieś w drodze. Może w pracy. Może sami, w ciszy, której nikt nie przerywa. Może to dla Was czas spokoju, oddechu, zatrzymania. A może wręcz przeciwnie, czas trudny, pełen napięcia, zmęczenia, myśli, które nie dają spokoju. Może coś Was boli. Może czegoś Wam brakuje. Może tęsknicie. Może próbujecie poukładać w sobie rzeczy, które się rozsypały.
Ale wiecie co, w tym wszystkim naprawdę warto być. Dla siebie nawzajem. Nawet jeśli czasem nie mamy siły na wielkie rzeczy. Nawet jeśli czasem jedyne, na co nas stać, to obecność. To już bardzo dużo. Bo obecność mówi, widzę Cię, jesteś ważny, nie jesteś sam. A przecież każdy z nas tego potrzebuje bardziej niż idealnych słów, bardziej niż perfekcyjnych rozwiązań.
Chciałabym, żebyśmy potrafili być dla siebie trochę łagodniejsi. Żebyśmy dawali sobie prawo do bycia nieidealnymi. Do zmęczenia. Do tego, że czasem nie ogarniamy wszystkiego tak, jak byśmy chcieli. Żebyśmy przestali porównywać się do innych, do ich życia, do ich sukcesów, do ich uśmiechów, które często są tylko fragmentem większej historii. Każdy z nas ma swoje tempo. Swoją drogę. Swoje momenty światła i cienia.
Wielka Sobota uczy mnie właśnie tego, że cisza też ma sens. Że nie wszystko musi dziać się od razu. Że czas oczekiwania nie jest czasem straconym. Że w tej pozornej pustce może rodzić się coś bardzo ważnego. Może właśnie wtedy, kiedy wydaje się, że nic się nie dzieje, dzieje się najwięcej, tylko głębiej, ciszej, poza naszymi oczekiwaniami.
Czekanie nie jest łatwe. W świecie, który przyzwyczaił nas do natychmiastowości, do szybkich odpowiedzi, do ciągłego działania, czekanie wydaje się czymś niewygodnym, niepraktycznym, czasem wręcz niepotrzebnym. A jednak to właśnie w czekaniu uczymy się zaufania. Uczymy się tego, że nie wszystko zależy od nas. Że nie wszystko możemy kontrolować. Że są rzeczy, które przychodzą wtedy, kiedy są na to gotowe, a nie wtedy, kiedy my tego chcemy.
Może dlatego ten dzień jest tak ważny. Bo zatrzymuje. Bo nie daje jeszcze rozwiązania. Bo nie zamyka historii. Bo zostawia nas w miejscu, w którym musimy po prostu być z tym, co czujemy, z tym, co w nas żywe, z tym, co jeszcze nie nazwane.
Życzę Wam dzisiaj uważności. Takiej prawdziwej, cichej uważności, która pozwala zobaczyć więcej. Która pozwala zauważyć drobiazgi, światło wpadające przez okno, zapach kawy, czyjąś obecność obok, nawet jeśli jest cicha. Uważności na siebie, na swoje emocje, na swoje potrzeby, na to, czego Wam dzisiaj naprawdę potrzeba. Uważności na innych, bo czasem ktoś obok czeka na jedno słowo, jeden gest, jeden znak, że jest ważny.
Życzę Wam otulenia. Takiego, które nie zawsze musi być dosłowne. Czasem to jest rozmowa, czasem cisza, czasem czyjaś obecność, a czasem coś bardzo prostego, koc, herbata, chwila spokoju. Otulenia, które daje poczucie bezpieczeństwa. Które mówi, możesz tu być taki, jaki jesteś.
Życzę Wam troski, o innych i o siebie. Bo jedno bez drugiego nie działa. Bo nie da się dawać, jeśli samemu jest się pustym. Nie ma nic złego w tym, żeby zadbać o siebie. Żeby się zatrzymać. Żeby odpocząć. Żeby powiedzieć potrzebuję chwili. To nie jest egoizm. To jest konieczność.
Życzę Wam poranków pełnych słońca i uśmiechu. Takich, które zaczynają się spokojnie, bez pośpiechu, z oddechem. I wieczorów, ciepłych, cichych, dobrych. Takich, w których można odłożyć wszystko na bok i po prostu być. Z kimś albo ze sobą. W zgodzie.
A tym, dla których te święta są ważne religijnie, życzę Wam pustego grobu. Nie jako symbolu końca, ale początku. Nadziei, która przychodzi niepozornie, ale zmienia wszystko. Nadziei, która pozwala wstać, kiedy jest trudno. Która przypomina, że nawet po najciemniejszej nocy przychodzi światło.
Niezależnie od tego, gdzie jesteście i co przeżywacie, to, co dobre, ma sens. Że bycie dla siebie nawzajem ma sens. Że czułość, uważność i obecność nigdy nie są stratą czasu. Że każdy gest dobra zostawia ślad, nawet jeśli go nie widać od razu.
Dziękuję Wam za to, że jesteście. Za każde spotkanie, rozmowę, spojrzenie, za zaufanie, którym się dzielicie, za historie, które czasem są łatwe, a czasem bardzo trudne, ale zawsze prawdziwe. To wszystko buduje coś więcej, przestrzeń, w której można być sobą.
Jestem…Z uśmiechem. Z otwartym sercem.
Wasza Pani Kropka