Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Infolinia

+48 577 701 680

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Niedziela...

Niedziela to taki dzień, w którym naprawdę nic nie trzeba, a wszystko można. I to wcale nie dlatego, że tydzień jest gorszy. Tydzień po prostu niesie swoje tempo. Jest praca, są obowiązki, sprawy do ogarnięcia. Nawet jeśli wiele z nich wybieramy świadomie, nawet jeśli robimy je z serca, to jednak coś trzeba.

Niedziela...

Trzeba wstać na budzik, zawieźć, odebrać, dopilnować. Ugotować, rozwiesić pranie, posprzątać, odpisać, zadzwonić. Tysiące małych rzeczy, które składają się na nasze życie. Czasem dają satysfakcję, a czasem zwyczajnie męczą. W niedzielę można inaczej. Można obudzić się i jeszcze chwilę poleżeć bez planu w głowie i bez listy zadań. Można zostać w piżamie dłużej i wcale nie czuć, że to strata czasu. Można uczesać się później albo nie spieszyć się z niczym. Można usiąść z kawą czy herbatą i naprawdę ją wypić, a nie tylko „zaliczyć” między jednym a drugim obowiązkiem. Można pokroić kawałek ciasta i zjeść go powoli, czując smak, zamiast myślami być już przy kolejnym zadaniu. Niedziela daje taką miękką przestrzeń bez presji, bez „powinnam”, bez „jeszcze tylko to”. To dzień, w którym nie musimy być produktywni ani nikomu niczego udowadniać. Możemy po prostu być. Można wyjść na spacer, z kimś bliskim, rozmawiając o rzeczach ważnych i zupełnie zwyczajnych, albo samemu, żeby poukładać myśli. Można przystanąć i posłuchać ptaków, które coraz śmielej koncertują, można rozejrzeć się i zobaczyć pierwsze drobne znaki wiosny, jaśniejsze światło, pąki na gałęziach, inne powietrze. Te małe rzeczy potrafią ogrzać bardziej niż niejeden plan. Można usiąść przy stole z bliskimi i nie zerkać na zegarek, posłuchać do końca, pośmiać się bez pośpiechu. Można zadzwonić do kogoś, z kim dawno nie było spokojnej rozmowy, a można też po prostu pobyć obok siebie w ciszy, która jest dobra i spokojna. Nie trzeba wielkich planów, nie trzeba idealnego obiadu ani perfekcyjnie wysprzątanego domu. Pranie może poczekać, kurz też. Świat się nie zawali, jeśli coś zostanie zrobione dzień później. Czasem największą czułością wobec siebie jest zgoda na to, że nie wszystko musi być zrobione teraz i że mamy prawo do odpoczynku bez poczucia winy. W tygodniu często jesteśmy w biegu, nawet jeśli tego nie zauważamy. Sprawy same się nie zrobią, dzieci same się nie zawiozą, obowiązki same się nie domkną i to jest w porządku, tak wygląda życie. Dlatego tak bardzo potrzebujemy dnia, w którym można odetchnąć głębiej, rozluźnić ramiona, zrobić mniej. Niedziela może być taka zwyczajna: drzemka w środku dnia, książka czytana pod kocem, film obejrzany razem, wspólne pieczenie czegoś prostego albo zamówione jedzenie bez wyrzutów sumienia, trochę więcej luzu dla dzieci i trochę więcej łagodności dla siebie. To dzień, w którym możemy pobyć bliżej siebie, zauważyć, co czujemy, czego nam brakuje, za czym tęsknimy. Czasem wystarczy kilka spokojnych godzin, żeby znowu poczuć równowagę i złapać oddech przed kolejnym tygodniem. Dajmy sobie niedzielny czas bez tłumaczenia się i bez przekonywania, że trzeba go „dobrze wykorzystać”. On już jest dobrze wykorzystany, jeśli przynosi spokój, jeśli daje ciepło, jeśli pozwala nam być tak zwyczajnie, po ludzku. Bo w niedzielę naprawdę nic nie trzeba, a wszystko można. Ciepła pełne pozdrowienia dla Was ode mnie. Wasza pani Kropka i 🔵 .Ps. W Kropce już wiosna rozgościła się ze wszystkimi kolorami.