Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Infolinia

+48 577 701 680

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Dobrzy Ludzie...

Poranek zamglony, wilgotny , zaraz zrobię kubek kawy , ale najpierw napiszę. Mamy teraz taki czas…
Czas, w którym z wielu powodów łatwo się pogubić. Łatwo się zamknąć. Łatwo stać się dla siebie nawzajem mniej uważnymi, mniej cierpliwymi, mniej dobrymi.
Dobrzy Ludzie...

 
Zapominamy, że obok nas są ludzie. Prawdziwi. Czujący. Krusi i silni jednocześnie.
A przecież każdy z nas ma serce. Każdy ma emocje. Każdy niesie swoją historię – dom, wspomnienia, doświadczenia, przeżycia, które go zbudowały… albo połamały, a potem skleiły na nowo.
Tylko że tego nie widać od razu.
Widać twarz. Płaszcz. Kroki na chodniku. Ciszę.
Świat bardzo goni.
My gonimy razem z nim.
Terminy, sprawy, obowiązki, wiadomości, telefony, powiadomienia.
I gdzieś po drodze – zupełnie niechcący – jakby wyłącza się przycisk w sercu. Ten z napisem: empatia.
Nie dlatego, że jesteśmy źli.
Czasem po prostu jesteśmy zmęczeni. Przeciążeni. Własnym życiem, troskami, odpowiedzialnością.
Ale nawet wtedy… nawet wtedy możemy zostać człowiekiem dla drugiego człowieka.
Znam starszego, samotnego pana.
Kiedy śnieg nie przestawał padać, bardzo chciałam do niego podjechać. Nie mogłam. Drogi zasypane, obowiązki, brak możliwości. I wiecie co? Przez chwilę miałam w sercu to ciężkie uczucie bezradności.
Ale potem pomyślałam — skoro nie mogę ja, może może ktoś inny.
Zadzwoniłam do przyjaciół. Podeszli. Odśnieżyli schody i ścieżkę do furtki. Ula Wojtek jesteście kochani!
To nie był wielki gest.
To nie było nic spektakularnego.
Ale dla kogoś to była różnica między „nie dam rady” a „ktoś o mnie pomyślał”.
I ja też o czymś wtedy pomyślałam:
nie zawsze możemy zrobić wszystko.
Ale prawie zawsze możemy zrobić coś.
Nie piszę tego, żeby komukolwiek mówić, co powinien robić.
Nie chcę pouczać. Nie chcę narzucać.
Piszę to najpierw do siebie. Do swojego serca. Do swojej uważności. Żeby nie zapomnieć.
Bo wokół nas żyją ludzie.
Często bardzo samotni.
Cisi. Wycofani. Schowani za codziennością.
Bywa, że przez samotność obolali, potłuczeni, bez uśmiechu — nie dlatego, że nie chcą się uśmiechać, tylko dlatego, że nie bardzo mają do kogo.
Żyją obok.
A my żyjemy obok nich.
Mijamy się w sklepach, na ulicy, w kolejce, w przychodni, na klatce schodowej.
I czasem wystarczy naprawdę niewiele, żeby ktoś na chwilę przestał być niewidzialny.
Zwykłe „dzień dobry” powiedziane z serca.
Chwila rozmowy.
Telefon.
Pomoc z zakupami.
Odśnieżona ścieżka.
Obecność bez pośpiechu.
Wczoraj w Kropce odwiedziła mnie cudowna Pani.
Przyszła niby na chwilę. Skończyło się przytuleniem i krótkim posiedzeniem.
Byłam dla niej – jak powiedziała – „jej człowiekiem”.
Bo z lęku, zawstydzenia i samotności dawno z nikim nie rozmawiała tak po prostu. Bez udawania. Bez maski. Bez roli.
A mnie było zwyczajnie wstyd.
Że tak łatwo można nie zauważyć czyjejś ciszy. Że człowiek potrafi być obok drugiego człowieka i nie zobaczyć, jak bardzo on potrzebuje… zwykłej rozmowy.
Umówiłyśmy się na kawę.
Może na spacer.
Jak tylko stopnieje lód.
Pomyślałam sobie, że czasem największym darem nie są rzeczy.
Tylko czas. Uwaga. Bycie.
Może dziś ktoś obok Ciebie właśnie czeka na taki mały znak, że świat nie jest obojętny.
Życzę Wam dnia pełnego uważności.
Czułości dla ludzi. I dla siebie też.
Miłości, która objawia się w małych rzeczach.
Naprawdę niewiele trzeba, żeby dla kogoś stać się „jego człowiekiem”.
Jesteście wspaniali.
Wasza Pani Kropka 🔵