Przejdź do głównej treści

+48 577 701 680

Masz pytania? Zadzwoń!

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Kwiaty...

Są takie kwiaty, obok których przechodzimy codziennie i nawet nie zatrzymujemy wzroku. Nie stoją dumne w kwiaciarniach, nie trafiają do eleganckich bukietów, nie są tymi „najpiękniejszymi” według katalogów. Rosną sobie po cichu przy drodze, pod płotem, na łąkach, przy lesie, w starych ogrodach. Czasem wyrastają tam, gdzie nikt ich nie chce.
Kwiaty...
A mimo to kwitną. Jakby wcale nie potrzebowały zachwytu, znając swoją wartość.
Łąki jeszcze nie zdążyły ożyć kolorami. Widać, że czekają na deszcz, na kilka cieplejszych poranków, na moment kiedy wszystko wybuchnie zielenią i zapachem. Ale już teraz można dostrzec pierwsze oznaki życia. Takie ciche i nieśmiałe. Trzeba tylko zwolnić na chwilę.
Zachwycam się dziś mniszkiem. Małe żółte słońca , które wielu traktuje jak chwasty. Kiedy pada na nie światło wyglądają jak rozsypane po trawie małe promienie. Tak zwyczajne, a jednak trudno przejść obok nich całkiem obojętnie. Jasnota schowana nisko przy ziemi, delikatna i niepozorna. Taka, którą łatwo ominąć, jeśli człowiek patrzy tylko przed siebie. Judaszowiec zawsze robi na mnie ogromne wrażenie. Nagle zwykłe gałęzie obsypują się różem i człowiek staje na chwilę z myślą jak to możliwe, że natura potrafi tworzyć coś tak pięknego.
W ogrodzie zakwitł też rabarbar. Wiem dobrze, że te kwiaty trzeba ścinać, bo zabierają łodygom wodę. Taka ogrodowa praktyka. Ale zanim wzięłam sekator, stałam chwilę i patrzyłam. Są naprawdę piękne. Wysokie, lekkie, trochę dzikie. Takie, których nikt raczej nie wsadzi do wazonu, a szkoda. Mają w sobie coś prawdziwego i spokojnego.
Coraz bardziej lubię właśnie takie piękno. Nieidealne. Nieoczywiste. Takie, które niczego nie udaje i nie próbuje nikomu imponować.
Mam czasem wrażenie, że świat za bardzo przyzwyczaił nas do zachwycania się tylko tym, co głośne, drogie i spektakularne. Tymczasem najpiękniejsze rzeczy dzieją się gdzieś obok. W zapachu mokrej ziemi po deszczu. W pierwszych zielonych listkach. W kwiatach rosnących przy drodze. W ciszy lasu. W momencie kiedy wiatr porusza trawą i nagle wszystko wydaje się spokojniejsze.
Bardzo lubię chodzić po ogrodzie rano, kiedy jeszcze jest cicho i świat dopiero się budzi. Wtedy najbardziej widać rzeczy, które łatwo przegapić. Maleńkie kwiatki chowające się między liśćmi. Krople rosy. Zapach świeżej ziemi. Człowiek przypomina sobie wtedy, że piękno wcale nie musi być wielkie, żeby było ważne.
My też jesteśmy tak ciut nieoczywiści. Nie każdy musi być najgłośniejszy, najbardziej widoczny czy idealny. Są osoby spokojne, ciepłe, dobre. Takie, przy których robi się lżej. Często to właśnie one zostają w sercu najdłużej.
Dzisiaj patrzyłam na te wszystkie kwiaty i pomyślałam, że chcę częściej zauważać właśnie takie rzeczy. To, co małe, proste i ciche. Tam naprawdę jest dużo piękna. Trzeba tylko dać sobie chwilę, żeby je zobaczyć.
Popatrzcie dziś na świat inaczej,może w czymś co do tej pory było dla Was niezauważalne odkryjecie piękno. Ja też tak popatrzę.
Wasza pani Kropka, która w Kropce czeka na Was od 10 do 18 w Kropce. Ps. Kwiaty rabarbaru zabrałam do domu:)