Nie za godzinę, nie jutro, nie wtedy, kiedy wszystko będzie idealne. Teraz. Może jeszcze jesteście w kapciach, może kawa dopiero stygnie na stole, może włosy żyją własnym życiem, a myśli biegną szybciej niż Wy sami. To nic. Poranek nie wymaga doskonałości. On przychodzi taki, jaki jest, i przyjmuje nas dokładnie takimi, jacy jesteśmy. Lubię myśleć, że każdy dzień zaczyna się od cichego pytania: czy wejdziesz w ten dzień z otwartym sercem? Choć nie zawsze mamy siłę, choć czasem niesiemy w sobie zmęczenie, troski, niewypowiedziane zdania i plany zapisane zbyt drobnym drukiem, warto odpowiedzieć tak, spróbuję. Dziś chcę Was zaprosić do czegoś prostego, pachnącego wiosną, zielonego i zdrowego. Do kuchni, która nie musi być perfekcyjna. Do blendera, który trochę hałasuje. Do dłoni pachnących ziołami. Do radości z robienia czegoś samemu. Mam dla Was przepyszny przepis na pesto z pokrzywy. Tak, z tej pokrzywy, którą wielu omija szerokim łukiem, a ona od wieków przypomina nam, że natura ma ogromną moc. Jeśli macie możliwość, wybierzcie się dziś albo w najbliższych dniach na spacer i nazbierajcie młode listki pokrzywy. Koniecznie w dobrym, czystym miejscu, z dala od ruchliwych dróg i oprysków. Oczywiście w rękawiczkach, bo pokrzywa bywa charakterna i lubi przypomnieć o sobie. Kiedy już wrócicie do domu z zielonym skarbem, sparzcie listki wrzątkiem. Taki napar warto zachować i wypić, bo jest zdrowy i pełen dobra. A listki po sparzeniu będą gotowe do dalszej przygody. Do blendera wrzućcie około trzech kubków sparzonych listków pokrzywy, dodajcie pół kubka pestek dyni, pół kubeczka orzechów, jakie lubicie najbardziej, oraz około trzech czwartych kubka dobrej oliwy. Zmiksujcie wszystko na gładką, kremową masę. Jeśli trzeba, dolejcie odrobinę więcej oliwy. Potem doprawcie solą i tym, co podpowiada Wam serce oraz smak. Ja dodaję czarnuszkę, bo uwielbiam jej charakter i lekko tajemniczy aromat. Możecie dodać też odrobinę czosnku, pieprzu albo soku z cytryny. I teraz najważniejsze: wcinać. Najlepiej z kromką żytniego chleba, jeszcze lekko ciepłego. Albo z kawałkiem sera feta. Albo z makaronem. Albo wyjadane łyżeczką prosto ze słoiczka, kiedy nikt nie patrzy. Uwielbiam takie przepisy, bo przypominają mi, że rzeczy najpiękniejsze są często proste. To, co rośnie dziko. To, co sezonowe. To, co zrobione własnymi rękami. To, co powstaje bez pośpiechu. Może właśnie dziś nie trzeba wielkich rewolucji. Może wystarczy otworzyć okno, uśmiechnąć się do światła, zaparzyć herbatę, pójść na spacer, nazbierać pokrzywy, zrobić pesto i nakarmić ciało czymś dobrym, a duszę czymś spokojnym. Świat naprawdę nas dziś wita. Nie pyta o wyniki, listę zadań ani zaległości. Po prostu mówi: jesteś, to wystarczy. Chodź, przeżyj ten dzień ze mną. Życzę Wam poranka pełnego oddechu, serca trochę lżejszego niż wczoraj i stołu, przy którym znajdzie się miejsce na smak, wdzięczność i chwilę zatrzymania. Smacznego i cudnego dnia. Wasza Pani Kropka i ![]()
Dzień z przepisem:) A więc…Dzień dobry o poranku. Świat dziś znowu otworzył dla nas drzwi. Cichutko, bez pośpiechu, bez fanfar. Po prostu jest. Czeka. Wita nas światłem poranka, śpiewem ptaków, zapachem powietrza, które o tej porze smakuje jakoś bardziej prawdziwie. Zaprasza, żeby być tu i teraz, właśnie w tej chwili.
- dodano: 26-04-2026
- w kategorii Niedziela