Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Infolinia

+48 577 701 680

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Lubię! poniedziałki :)

Wasze wiadomości, komentarze, każde dobre słowo, każda myśl skierowana w moją stronę miały ogromne znaczenie. Czytałam je powoli, zatrzymując się przy każdym zdaniu, wracając do nich kilka razy i pozwalając sobie naprawdę je poczuć. Każde z nich było dla mnie wyjątkowe, każde niosło w sobie ciepło, troskę i taką ludzką obecność, której nie da się przecenić. Dziękuję Wam za to z całego serca, naprawdę.
Lubię! poniedziałki :)
 
Wiecie, życie potrafi być bardzo intensywne i czasami w tym całym galimatiasie obowiązków, spraw do załatwienia, planów, które chcemy zrealizować, rzeczy, które wydają się pilne, zapominamy o sobie. O tym, żeby się zatrzymać, odetchnąć, sprawdzić, jak się naprawdę czujemy. Pędzimy, bo trzeba, bo wypada, bo inni na nas liczą, bo sami od siebie wymagamy coraz więcej. I gdzieś po drodze gubimy sygnały, które wysyła nam nasze ciało. A ono przecież mówi, tylko często bardzo cicho, aż w końcu musi powiedzieć głośno i stanowczo. U mnie właśnie tak się stało. Przyszedł moment, w którym moje ciało powiedziało stop i nie było już przestrzeni na udawanie, że wszystko jest w porządku.
To zatrzymanie nie było łatwe. Przyznanie przed samą sobą, że coś nie działa tak, jak powinno, że nie jestem niezniszczalna, że potrzebuję pomocy, było jednym z trudniejszych doświadczeń. Musiałam oddać się w ręce ludzi, którzy wiedzą więcej ode mnie, którzy mają doświadczenie, wiedzę i kompetencje, którym trzeba zaufać. Musiałam schylić głowę i powiedzieć sobie wprost, że nie wszystko jest dobrze. To wcale nie przychodzi łatwo, szczególnie kiedy przez długi czas funkcjonuje się w trybie działania, odpowiedzialności i ogarniania wszystkiego wokół. Jednak było to konieczne i dziś wiem, że było też bardzo potrzebne.
Ten czas uświadomił mi wiele rzeczy. Przede wszystkim to, jak ważne jest słuchanie siebie i szanowanie własnych granic. Jak istotne jest to, żeby nie odkładać siebie na później, nie spychać własnego zmęczenia, emocji i sygnałów z ciała na dalszy plan. Zrozumiałam też, jak ogromną wartością są ludzie, którzy są obok. Tacy jak Wy. Wasza obecność, nawet jeśli tylko w słowie napisanym gdzieś po drugiej stronie ekranu, ma realną moc. Daje siłę, podnosi, przypomina, że nie jest się samemu. Za to chcę Wam jeszcze raz bardzo, bardzo podziękować.
Wracam do Was powoli, spokojniej, z większą uważnością. Z innym spojrzeniem na wiele spraw. Z wdzięcznością za to, że mogę tu być, że mogę pisać, dzielić się, tworzyć i po prostu być w kontakcie z Wami. Czuję radość, taką cichą, ale bardzo prawdziwą. I właśnie z tej radości chcę się z Wami podzielić czymś, co zawsze było dla mnie formą ciepła i troski, czyli jedzeniem. Dlatego przygotowałam dla Was przepisy na dwie naprawdę przepyszne sałatki. Takie, które są proste, a jednocześnie dają dużo przyjemności i satysfakcji.
Mam ogromną nadzieję, że zrobicie je po swojemu, że dodacie coś od siebie, zmienicie składniki, dopasujecie do swojego smaku i nastroju. Lubię myśleć o kuchni jako o przestrzeni kreatywności, gdzie nie ma jednego słusznego sposobu, a każda wersja może być najlepsza, jeśli tylko sprawia Wam radość. Koniecznie dajcie znać, jak wyszło, co zmieniliście i jakie są Wasze wariacje.
Dobrze, że Was mam. Naprawdę dobrze. W takich momentach człowiek jeszcze mocniej widzi, jak ważne są relacje, nawet te budowane tutaj, w tej przestrzeni. Czuję się zaopiekowana i otoczona dobrą energią, i to jest coś, co zostaje na przy sercu.
Dziś uśmiecham się do Was od ucha do ucha i ten uśmiech jest szczery, spokojny i wdzięczny. Jeszcze raz dziękuję, że jesteście, że piszecie, że pamiętacie. To ma znaczenie większe, niż możecie sobie wyobrazić. Dbajcie o siebie, galimatias życia sobie poradzi.
Wasza
Pani Kropka i 🔵.#kropkanakubku #relacje #CeramikaBolesławiec #dobrowraca #tarnów. Pierwsze zdjęcie sałatka grzechu warta:) roszponka, rukola, tak dwie garści jednej i drugiej, 1 czerwona cebula, 2 cykorie, pół cukinii. Teraz dip( 2 łyżki musztardy francuskiej, 1 łyżka syropu klonowego, 2 łyżki dobrej oliwy, sok z cytryny) a i jeszcze można dorzucić mozarellę. Tadaaaam gotowa pyszna zdrowa. Proszę używajcie zdrowych bio produktów o ile to możliwe. Sałatka numer dwa- pycha co brzuch napycha. Sałaty jakie lubicie ilość zależy od Was, rzodkiewki sztuk 6, kukurydza ( miałam podprażoną a w lecie najlepsza z kolby) garść podprażonych na suchej patelni nerkowców. Sos jak wyżej tylko zmiksowany z awokado. Uwielbiam! Może Wam się przydadzą te przepisy.