Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Infolinia

+48 577 701 680

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Codzienność w Kropce, Poniedziałek 12.01

Pomyślałam dziś, że są takie momenty, które nie mają nic wspólnego z paragonem, ilością sztuk ani wartością koszyka, a jednak zostają w sercu na długo. Dziś wydarzyło się coś właśnie takiego.

Codzienność w Kropce, Poniedziałek 12.01

 

Bliska mi osoba zadzwonila do Kropki i zrobiła naprawdę spory zakup. Nie dlatego, że od lat zbiera ceramikę bolesławiecką. Nie dlatego, że akurat „czegoś potrzebowała”. Zrobiła to dlatego, że ważna jest dla niej osoba stojąca po drugiej stronie lady. Ja. I to jest gest, którego nie da się przeliczyć na złotówki ani zapisać w żadnym excelu. ( niech Wam dają radość zielone miseczki)
To niesamowicie poruszające doświadczenie – zobaczyć, że ktoś wybiera przedmioty nie tylko oczami, ale sercem. Że pakuje kubki, talerze i misy z myślą: „to jest dla Ciebie, bo wierzę w Ciebie, w to miejsce, w Twoją drogę”. Są przyjaciele, którzy nie mają w domu ani jednej bolesławieckiej kropki, a jednak przychodzą, kupują, wspierają, bo dla nich ważniejsza od wzoru jest relacja. I to jest chyba jedna z najpiękniejszych definicji wsparcia, jaką znam.
Kropka od początku jest dla mnie czymś więcej niż sklepem. To przestrzeń spotkań, rozmów, małych wzruszeń i dużych historii ( o raju mówiłam już to tyle razy wybaczcie:). Dziś poczułam bardzo wyraźnie, że to wszystko ma sens właśnie dlatego, że są ludzie.( to też często mówię:)) Ludzie, którzy przychodzą nie tylko po ceramikę, ale po chwilę bycia razem, po rozmowę, po uśmiech, po zwykłe „jak się trzymasz?”. I nagle okazuje się, że nawet jeśli nie kolekcjonują kubków, to kolekcjonują obecność.
Ostatni tydzień jest dla mnie trochę jak rozmowa z niebem, które najwyraźniej ma własne plany. Od kilku dni wybieram się po towar. Plan w głowie gotowy, lista dopięta, serce nastawione na drogę. I za każdym razem – zawieje, zamiecie, śniegu po pas. Takiego prawdziwego, który zasypuje drogi, plany i najlepsze chęci. Patrzę w prognozy, patrzę w okno i myślę sobie: „to chyba jeszcze nie dziś”. I śmieję się trochę z tego dialogu, bo czasem naprawdę mam wrażenie, że niebo mnie nie słucha. Albo słucha aż za dobrze i mówi: „poczekaj, jeszcze chwilę”.
Ale jadę. W końcu jadę. Bo są momenty, kiedy trzeba zaufać, spakować się i ruszyć mimo wszystkiego. Dlatego uprzedzam Was z czułością i wdzięcznością: Kropka będzie zamknięta przez dwa dni w środę i w czwartek. Dosłownie na moment. Na czas drogi, na czas wyborów, na czas ładowania półek nową historią zapisaną w ceramice. Wybaczcie mi tę krótką nieobecność i wracajcie proszę w piątek, w sobotę – kiedy tylko możecie. Drzwi znów będą otwarte, a ja z ogromną radością zobaczę Was po drugiej stronie.
Jestem Wam ogromnie wdzięczna za każdą formę Waszej obecności. Za tych, którzy przychodzą osobiście, zaglądają, pytają, oglądają, czasem kupują, czasem tylko rozmawiają. Za tych, którzy są tu, w Internecie – piszą wiadomości, zostawiają dobre słowo, lajkują, udostępniają, polecają. To wszystko naprawdę ma znaczenie. To też jest bycie razem. Może w innej formie, ale równie prawdziwe.
Czasem ktoś mówi: „to tylko sklep”. A ja wiem, że to nie jest „tylko”. To miejsce, które żyje dzięki relacjom. Dzięki gestom takim jak dzisiejszy zakup – zrobiony nie z potrzeby posiadania, ale z potrzeby wsparcia. Dzięki przyjaciołom, którzy pokazują, że można nie zbierać ceramiki, a jednak zbierać czyjąś odwagę, czyjąś drogę, czyjeś marzenie.
Dziś wieczorem zamykam drzwi Kropki z bardzo ciepłym sercem. Z poczuciem, że nie jestem sama. Że nawet jeśli za oknem śnieg po pas, a droga chwilami niepewna, to są ludzie, którzy idą obok – czasem dosłownie, czasem symbolicznie. I to daje siłę większą niż jakakolwiek prognoza pogody.
Dziękuję Wam. Za obecność, za życzliwość, za wybory, które nie zawsze są oczywiste, ale zawsze są prawdziwe. Do zobaczenia już wkrótce – w piątek, w sobotę, kiedy tylko będziecie mieli ochotę zajrzeć. Kropka czeka. A ja razem z nią. Wasza Pani Kropka . PS. Medal dla tych, co dotarli aż tu:).