Przejdź do głównej treści

+48 577 701 680

Masz pytania? Zadzwoń!

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Codzienność w Kropce, Wtorek 12.05

Poranek zimny i deszczowy, taki który bardziej zachęca do pozostania pod kocem niż do wychodzenia w mokrą trawę. Mimo tego poszłam do ogrodu. Wczoraj noc przegoniła mnie do domu i nie zdążyłam skończyć wszystkiego, co sobie zaplanowałam.
Codzienność w Kropce, Wtorek 12.05
Z Kropki wróciłam dopiero wieczorem, więc dziś o poranku znów wyszłam między donice, rabaty i mokre ścieżki, żeby dokończyć to, co zaczęłam.
Już czas na letnie kwiaty. Bratki, które jeszcze chwilę temu cieszyły oczy kolorami wczesnej wiosny, powędrowały do innych donic i spokojniejszych miejsc. W ich miejsce przyszły krakowiaki, surfinie i inne zachwycające, kwitnące cuda. Uwielbiam ten moment, kiedy ogród zaczyna zmieniać się z dnia na dzień. Jedne rośliny odchodzą spokojnie w cień, inne właśnie zaczynają swój czas. Mokra ziemia pachnie najmocniej po deszczu, a kolory kwiatów wydają się wtedy jeszcze bardziej intensywne.
Wczesny ranek albo późny wieczór po pracy to mój czas na ogród. Wtedy wszystko wygląda inaczej. Ciszej, spokojniej, prawdziwiej. Mój ogród nie jest idealny i bardzo się z tego cieszę. Jest wiejski, trochę dziki, pełen zakątków, w których natura żyje po swojemu. Są miejsca paprociowe, chłodne i cieniste. Są kąty pełne wiesiołka, który wieczorem wygląda jak małe złote lampki rozsiane po zieleni. Coś wyrasta samo, coś rozrasta się tam, gdzie nikt tego nie planował. Właśnie to lubię najbardziej.
Trawnik także żyje własnym rytmem. Jest w nim mech, mniszek i koniczyna. Nie zamierzam tego zmieniać. Lubię tę miękkość pod stopami i widok pszczół siadających na kwiatach koniczyny. Nie potrzebuję idealnego zielonego dywanu, który wygląda pięknie tylko na zdjęciach. Wolę miejsce, które naprawdę żyje.
Gdzieniegdzie błyszczy kurdybanek, zioło nad zioła, przez wielu niedoceniane. Obok niego rozrasta się podagrycznik, tak nielubiany przez ogrodników. U nas już suszony na herbatkę. Coraz częściej myślę o tym, że natura daje nam znacznie więcej, niż potrafimy zauważyć. Zamiast walczyć z każdą rośliną, która pojawi się nie tam, gdzie chcieliśmy, może warto czasem przyjrzeć się jej bliżej.
Dzisiejszy poranek przypomniał mi także, jak bardzo uciekamy od prostoty. Szukamy wielkich rzeczy, idealnych miejsc i perfekcyjnego życia, a tymczasem szczęście często kryje się właśnie w takich chwilach. W mokrych dłoniach od ziemi. W kubku ciepłej kawy wypitej między przesadzaniem kolejnych kwiatów. W ciszy ogrodu o świcie. W zmęczeniu, które daje satysfakcję.
Mamy naprawdę wiele. Często nawet tego nie dostrzegamy, bo ciągle patrzymy dalej i chcemy więcej. Tymczasem wystarczy czasem się zatrzymać i rozejrzeć wokół siebie. Zobaczyć kwitnącą donicę, usłyszeć śpiew ptaków po deszczu, poczuć zapach mokrej ziemi. Docenić zwykły poranek i miejsce, w którym jesteśmy.
Nie wszystko musi być wielkie, żeby było ważne. Najpiękniejsze rzeczy bardzo często są najprostsze.
Rozejrzyj się dziś uważnie. Może obok Ciebie też jest coś pięknego, co od dawna czeka, aż w końcu to zauważysz. Wasza pani Kropka i 🔵. Ps. Pewnie niewielu dziś będzie spacerowiczów, tym bardziej zapraszam Was do Kropki, zaglądnijcie choć po uśmiech:)